poniedziałek, 16 styczeń 2017 17:47

I się porobiło... Pan Wirusik mnie dopadł:(

Od kilku dni słabiej się czułam, źle mi się oddychało, a mamine sposoby niestety nie pomagały... Wtedy Mama umówiła wizytę i pan doktor przyjechał do mnie. Okazało się, że mam zapalenie oskrzeli. A to wszystko w piątek 13-tego:(( Teraz leżę w łóżeczku, słucham bajek i walczę z wirusikiem. Trzymajcie kciuki za moje zdrówko!

czwartek, 24 listopad 2016 15:46

Zmiany, zmiany:) Muszę Wam powiedzieć, że bardzo dobrze mieszka mi się w moim nowym domku, a i w przedszkolu już się zaaklimatyzowałam na całego:) Zostałam nawet uroczyście pasowana na przedszkolaka przez Skrzata Borodzieja, bo to on jest patronem naszego przedszkola. Jestem teraz starszakiem:)

Ale w moim życiu zaszła jeszcze jedna zmiana... Mam Braciszka! Kochanego, malutkiego Braciszka, więc jestem teraz starszą siostrą Maksymiliana:) Jest taki malutki i śliczniutki:) Ma piękne oczy i długie rzęsy, ciemne włoski i mały nosek... a zresztą zobaczcie sami:)) Kocham go baaardzo!!!:)

 

 

czwartek, 24 listopad 2016 15:01

Kochaaaniii mam nowy wózek! Przepiękny różowy, nowy wózek:) Cieszę się ogromnie, ponieważ jest dostosowany do moich potrzeb, dzięki czemu siedzę w prawidłowej pozycji, a tym samym czuję się bardzo bezpiecznie. Nawet nie wiecie jaką przyjemność sprawia mi teraz chodzenie na spacery:) i Mamie też, bo wreszcie przestałam się napinać i denerwować. Wreszcie jest mi wygodnie! No uwielbiam to moje nowe cacko:) Przy tej okazji chciałabym z całego mojego serduszka podziękować wszystkim zbieraczom nakrętek, bo to w dużej mierze dzięki Wam mam moją nową furę:) Całusy dla Was!

 

 

czwartek, 24 listopad 2016 14:32

Czerwiec... koniec roku szkolnego, a tym samym koniec mojego uczęszczania do przedszkola w Mosinie. Ponieważ w moim życiu szykuje się zmiana... przeprowadzam się do Poznania:) i jak na poznaniankę przystało, będę teraz tam chodzić do przedszkola. Miałam uroczyste pożegnanie wraz ze starszakami, a na pamiatkę od moich kochanych pań, które ściskam gorąco dostałam przepiękny albumik ze zdjęciami, które uwieczniają moje chwile spędzone w przedszkolu:)

czwartek, 24 listopad 2016 12:55

A ja ćwiczę i ćwiczę:) Byłam też na turnusie w moim "Neuroniku" w Bydgoszczy. Był to bardzo pracowity, a za razem bardzo owocny turnus. Moje rączki bardzo się rozluźniły, a przykurcze w łokciach zmalały:) a to wszystko dzięki krioterapii, czyli nowej terapii jaką miałam. Polegała ona na tym, że pani Renia, którą gorąco tutaj pozdrawiam przykładała do moich łokci taką rurę, która dmuchała lodowatym powietrzem. Jejciu jak mi po tym zimno było! Mama po zajęciach nazywała mnie pingwinkiem, bo mówiła, że tam gdzie pingwinki mieszkają też jest tak zimno. Ale najważniejsze, że pomogło! Kto by pomyślał, że zimne powietrze może tak rozluźnić;)

czwartek, 24 listopad 2016 12:14

Wiem wieeem, powinnam dostać małego klapsa, za to że tak długo się nie odzywałam, ale zanim opowiem Wam co się wydarzyło chciałabym się bardzo gorąco z Wami przywitać:) Przyznam się, że stęskniłam się za moim pamiętniczkiem i za tym by dzielić się z Wami tym co u mnie... a u mnie baaardzo wiele się wydarzyło:) Ale po kolei!

Nie pisałam do Was, bo... nie mogłam:( Jacyś brzydcy panowie - Mama mówiła, że hakerzy - wkradli się na moją stronę i nabroili, tak, że została ona zablokowana. Martwiłam się bardzo, że nie będzie już można mojej kosmicznej stronki odzyskać, ale na szczęście mam wuja Zbyszka, który wszystko naprawił. Trochę to trwało, ale najważniejsze, że moja stronka na nowo działa:) Wuja przybijam Ci piątkę i jeszcze raz z całego serduszka dziękuję :))

sobota, 16 kwiecień 2016 21:01

Ale miałam dziś pracowitą sobotę:) Najpierw byłam na zakupach z Mamą, później na spacerze i cmentarzu, by posprzątać na grobach moich bliskich. Później wybrałam się w odwiedzinki do rodzinki i na torcika urodzinowego do cioci Angeliki. No i jeszcze pomagałam Mamie gotować obiad i robić pyszny owocowy koktajl na deser:) Nie ominęły mnie też codzienne ćwiczenia, ale też malowanie łapkami i zabawy z dźwiękami:) Aaa i jeszcze ciocia Magda wpadła w odwiedzinki. Tak więc, nie miałam dziś czasu się nudzić... ani zdrzemnąć;) Zatem teraz "Czerwony Kapturek" do poduszki i... dobranoc Kochani:)

piątek, 25 marzec 2016 18:02

Jejku... Jak dawno do Was nie pisałam... A to wszystko przez to, że ciągle dopadają mnie jakieś wirusiki. Raz większe, raz mniejsze, niestety zawsze kończące się antybiotykiem:( I muszę Wam powiedzieć, że raz, dokładnie w lutym, dopadł mnie taaki wielki Pan Wirus, że wylądowałam w szpitalu z zapaleniem płuc. Przez to musiałam przełożyć zaplanowany turnus rehabilitacyjny. Mówię Wam, ta zima to dla mnie nic dobrego. Ale koniec narzekania:) Co prawda pewnie już zapomnieliście o karnawale, ale ja chciałam Wam opowiedzieć o moim baliku w przedszkolu:) Tego roku tematem był "sport", toteż na balu byli sami sportowcy. A, że ja taka mała drobinka to przebrałam się za baletnicę:) Było mnóstwo atrakcji, gry i zabawy, mówię Wam wielka frajda, tym bardziej, że to był mój pierwszy balik w życiu:) Hmm a z nowości mam zamówiony nowy wózek, którego już nie mogę się doczekać:) A tymczasem zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych Wam życzę:) No i pewnie jak i Wy z utęsknieniem czekam na słoneczko:))

środa, 23 grudzień 2015 21:23

Kochani, jutro Wigilia... czas harmonii i ciepła spędzonego w rodzinnym gronie. Z tej też okazji chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia Zdrowia i Miłośći, bo to one w życiu są najważniejsze. Zdrowie - bezcenne, a Miłość... gdy przez życie idziesz z osobą, którą kochasz i która kocha Ciebie wszystkie ścieżki wydają się prostsze, a koleje losu łatwiejsze.

A poniżej Mała Modeleczka, czyli świąteczna sesja z Mamą;)

Wesołych Świąt:)


piątek, 04 grudzień 2015 12:39

Kochani, bardzo serdecznie dziękuję za przekazanie 1% podatku dla mnie. Wy już dawno zapomnieliście o rozliczeniu swoich PIT-ów, a Wasze pieniążki dopiero teraz wpłynęły na moje subkonto w Fundacji "Słoneczko". Dzięki Waszej ofiarności będę mogła kontynuować dalsze leczenie i rehabilitację, bez których mogłabym stracić to, co do tej pory z wielkim trudem osiągnęłam:)

środa, 04 listopad 2015 16:34

Formę, formę trenuję formę, czyli kolejne dwa turnusy za mną:) Tym razem na "wczasy" zabrałam swój nowy sprzęt, czyli pionizator Hkafo, który rehabilitancji używają podczas terapii. Muszę się pochwalić, bo osiągnęłam mały rehabilitacyjny awans, gdyż żebym mogła korzystać z tego typu pionizatora, musiała się poprawić moja stabilizacja głowy i tułowia. No i proszę, jak pięknie w nim stoję:)

środa, 16 wrzesień 2015 12:06

Przyszedł wrzesień, a tym samym "Witaj Przedszkole":) Szczerze mówiąc to już nie mogłam się doczekać, kiedy Mama znowu będzie mnie zawozić do dzieci, z którymi się bawię i razem spędzam czas. Bardzo lubię to miejsce i moje panie przedszkolanki, które nazywają mnie "Naszą Księżniczką", bo jestem jedyną dziewczynką w grupie:) A poniżej ja i mój uśmiech w pierwszym dniu pójścia do przedszkola:)

środa, 16 wrzesień 2015 11:49

Dziękuuuje:) Kochani bardzo Wam dziękuje, za wszystkie gorące pozdrowienia i zdjęcia przesłane z Waszych wakacji:) Teraz moja kolej... Muszę Wam powiedzieć, że moje wakacje też były bardzo udane. Chodziłam na długie spacery, wylegiwałam się na trawie, na kocyku i korzystałam z każdych gorących dni, by przebywać na świeżym powietrzu:) Byłam też trochę poodpoczywać nad morzem i tam na wakacjach pobiłam swój nowy rekord:) Otóż Mama stawiała mnie na plaży na nóżkach i tak stojąc oglądałam sobie kolorowe parawany, słuchałam gwaru ludzi i szumu morza. No i Mama chciała, żebym zrobila parę kroczków, a ja jak wystartowałam... to przeszłam z 15m bosymi stópkami po plaży! Krok za krokiem:) i to w takim tempie, że Mama to z szoku wyjść nie mogła:) Tylko wiecie co? Teraz to będę miała dopiero... bo Mama wie co potrafię i już powiedziała, że da mi "popalić":)

niedziela, 26 lipiec 2015 11:59

Wakacje, wakacje... czas odpoczynku, długich spacerów i gołych nóżek:) Uwielbiam te ciepłe chwile i wygrzewanie się na kocyku:) Choć nie mogę powiedzieć, że to czas słodkiego lenistwa, bo od ćwiczeń to ja wakacji nie mam... ale prawda jest taka, że ostatnimi czasy ćwiczenia bardzo mi się podobają:) Dając z siebie wszystko, cały czas się uśmiecham, a tym samym wypełniam serduszko Mamy ogromną radością, bo Ona pamiętając mój płacz podczas ćwiczeń, myślala, że taki właśnie pozytywny czas nigdy nie nadejdzie:) Teraz uważam, że rehabilitacja to rodzaj zabawy toteż przebiega ona w atmosferze uśmiechów i radości:) A no właśnie! Bo ja już nie jestem taki Maluszek! Mama mówi " kiedy Ty mi tak wyrosłaś?" No Kochani mówi dziś do Was poważny czterolatek:))

A jak tam Wasze wakacje? Opowiadajcie mi o nich szybciutko i przesyłajcie swoje wakacyjny zdjęcia na mojego maila Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript. A tymczasem lecę się opalać:)

niedziela, 14 czerwiec 2015 20:39

Wiem, że dawno nie pisałam, ale ostatnio baaardzo wiele się u mnie dzieje:) Od czasu operacji byłam już na dwóch turnusach rehabilitacyjnych w Bydgoszczy i wiecie co? Nóżki moje są ślicznie porozciągane:) dzięki czumu nie czuję bólu przy ćwiczeniach, a tym samym z większą chęcią, zaangażowaniem i ku zdziwieniu Mamy z uśmiechem uczestniczę w rehabilitacji:) Jest to duży sukces i co najważniejsze cały ten ból, który towarzyszył operacji, jak i usztywnieniu nóżek zaowocował postępami:) Oby tak dalej!

A teraz jeszcze jedna nowina:) Uwaaaaga... Jestem Przedszkolakiem! Tak, tak dobrze czytacie:) Od niedawna chodzę do przedszkola i tu jeszcze większe zdziwienie Mamy, bo nic a nic za nią nie płaczę. Mało tego z uśmiechem na mojej twarzy Mama mnie zaprowadza i z uśmiechem odbiera mnie z przedszkola:) Naprawdę bardzo mi się podoba wśród dzieci! Dzięki czemu stałam się bardziej radosna, bardziej aktywna i bardziej spostrzegawcza, a to kolejny wielki mój sukces:)


niedziela, 22 marzec 2015 16:07

Ach jak ten czas szybko ucieka... Mamy już marzec, a tym samym kolejny okres rozliczeń! Mam nadzieję, że i w tym roku będziecie pamiętać o mnie przy wypełnianiu PITu:) Buziaki

niedziela, 01 marzec 2015 19:04

Uff już pierwsza operacja za mną:) Co prawda był ból, był płacz, był krzyk zwłaszcza w dwóch pierwszych dobach, kiedy nóżki tak bardzo mnie bolały, ale później z każdym dniem stawałam się coraz bardziej dzielniejsza;) Widzielibyście moje zdziwienie, gdy wybudziłam się z narkozy, a tam... zielone, sztywne caaałe nogi! Nie mogłam ani kopać, ani ich zginać, a tak bardzo lubię fikać nóżkami. Ale dałam radę, pięć tygodni przeleciało i już jutro wracam do szpitala na zdjęcie gipsów:) Teraz tylko czekać na efekty po operacji:) No sama jestem ciekawa moich nowych nóżek;))

wtorek, 27 styczeń 2015 14:45

No i nadszedł ten czas... piżamka spakowana, ulubiony miś też, no i Mamę koniecznie zabieram ze sobą:) czyli już jutro mam przyjęcie na operację do szpitala w Łodzi. Trzymajcie kciuki za moje zdrówko, ja założyłam różowe okulary i wierzę, że będzie dobrze:)